Takie wspólne Święta

czwartek, 29 grudnia 2016


Wszystkiego Najlepszego!
Święta 2016 by Slidely Photo Gallery

I do kompletu zdjęcie z zakopywania kapsuły czasu.


Oraz film złożony przez Wojtka:



Podróż d'Artagnana ( Borys i Tomek)

sobota, 17 grudnia 2016

PODRÓŻ

     Athos przemierzał karetą las.
  -  Ale tu duszno - narzekał, kiedy jechał.
Kiedy zrobiło się ciemno postanowił rozbić obóz. Gdy wreszcie zrobił sobie szałas,  do jego "drzwi"zawitał nieznajomy.
  - Kim ty jesteś! - krzyknął Athos chwytając za broń.
  - Spokojnie, nazywam się d'Artagnan, a to mój giermek Planchet i nie szukamy kłopotów. Chcemy
 tylko znaleźć miejsce do napojenia koni i samych siebie. Chcemy też się przespać. - powiedział spokojnie nieznajomy.
  - W takim razie zapraszam do środka. - powiedział Athos wchodząc do szałasu.
D'Artagnan z Planchetem zsiedli z koni i wykonali polecenie. Po wejściu natychmiast jednocześnie
padli na siano i zasnęli. Następnego dnia Athos wstał bardzo wcześnie i poszedł na polowanie. Gdy wrócił zastał d'Artagana i Plancheta obok namiotu robiąc ognisko na upolowane zwierzę.
   - Domyśliłem się gdzie idziesz - powiedział Planchet.
   - No ja poszedłem na polowanie i upolowałem nam dzika. - powiedział  z uśmiechem Athos.
   - Mmmmm. Pycha! -westchnął d'Artagnan - Planchet go przyrządzi.
   - No jak będzie gotowy to będzie palce lizać. - pochwalił się Planchet. - Chłopaki, za 20 minut będzie.
   - Mam nadzieję - powiedział przymulony Athos.  
   - Szkoda, że tak długo - westchnął d'Artagnan.
20 minut później wszyscy siedzieli przy "stole", jedli i zachwycali się smakiem dzika.
   - Ale pycha! Opłacało się tyle czekać - ciągle powtarzał d'Artagnan.
W końcu cała ekipa wyruszyła do Francji, gdyż to był ich główny cel.


Ciąg dalszy nastąpi ( Tak naprawdę to nie )

Zemsta (Weronika, Julia, Maja)

niedziela, 4 grudnia 2016

Dawno pozostawili za sobą śpiew ptaków. Dziewczyna prowadziła młodego Gaskończyka w głąb lasu. Z początku droga była prosta, lecz im dalej zagłębiali się w las, stawała się coraz bardziej kręta. W pewnym momencie gałęzie zaczęły przeszkadzać im w dalszej wędrówce. Młoda dziewczyna musiała świetnie znać okolicę, gdyż nie okazywała strachu. Młody muszkieter, albo tak bardzo był w niej zakochany, albo był tak głupi, szalony i odważny, aby nie zawrócić do bezpiecznego miejsca.
W końcu śliczna niewiasta o długich blond włosach przystanęła. Ukazał im się widok pięknej polany. Młody muszkieter zdziwił się, że żaden dźwięk nie dochodził do jego uszu, przez co wahał się: czy wejść, czy nie. Młoda kobieta również była niepewna. Nagle usłyszeli trzask łamanej gałęzi. Na polanę wbiegł jeleń. Był piękny, a jego widok nie zaskoczył dziewczyny. Raźno weszła na polanę, a dzielny muszkieter podążył za nią.

-Co myślisz o służbie w Gwardii Pana des Essarts? - zapytała ukochana d'Artagnana.
- Wolałbym być muszkieterem, tak jak moi przyjaciele: Atos, Portos i Aramis – odpowiedział jej młody Gaskończyk. 
- Czy podczas pobytu w Paryżu dorobiłeś się jakiś wrogów? - zapytała znienacka młodego mężczyznę Alana, gdyż tak nazywała się kochanka d'Artagnana.
-Tak! Jak się domyśliłaś? - młody bohater nie ukrywał zaskoczenia. - Ten człowiek to nikczemnik, a nazywa się Rochefort. To on podczas podróży ukradł mój list! - pieklił się młody mężczyzna. - To przez niego miałem stoczyć pojedynek z moimi późniejszymi przyjaciółmi – wykrzyczał d'Artagnan.
- Idę na spacer. Żegnaj. - dopowiedziała dziewczyna, zostawiając młodego muszkietera sam na sam z królem puszczy, który skubał trawę kilkanaście metrów od chłopaka. - Zemszczę się na Twoim wrogu – pomyślała, odchodząc.
***

Stworzono ją kilkadziesiąt lat temu. Twórca jej był wybitnym artystą. Dziewczyna nie znała jej historii. Znalazła ją przypadkiem na strychu karczmy, podczas sprzątania. Kiedy założyła maskę na twarz, wiedziała, że stanie się ważną częścią jej życia.

***
Tymczasem przed karczmą:
-Pan de Rochefort dziś przyjedzie tą drogą około północy - opanowany głos zapewne należał do dowódcy.
-Tak jest – uległy ton drugiego wskazywał na niższy stopień.
-Muszę się pośpieszyć i zdobyć szpadę, może okazać się bardzo przydatna – obaj nie zdający sobie sprawy z tego mężczyźni byli podsłuchiwani przez młodą kobietę.
***
    W tym czasie zmęczony po całym dniu Gaskończyk spał mocnym snem. Gdyby był czujniejszy, na pewno zbudziłby się i uniemożliwił zamianę Alanie broni. Chłopak był jednak na tyle zmęczony, że się nie obudził.
    ***
    -Broń się de Rochefort – pewny kobiecy głos zapowiadał zwycięstwo, kiedy pchnęła szpadą celując prosto w serce, człowieka Kardynała.
    -To ty... – zdziwił się mężczyzna uskakując w bok.
    Walka nie trwała długo chwilę później hrabia zadał śmiertelne pchnięcie.

    ***

    Czwórka przyjaciół przybyła na miejsce niestety zbyt późno, znienawidzony wróg d'Artagnana dawno odjechał. Muszkieterowie pochylili się nad ciałem:
    -Moja Alana... – łzy pojawiły się na twarzy d'Artagnana.
    -Pani de Chevreuse – przeraził się Aramis.
    -Hrabina de la Fere - spokojna twarz Atosa nic nie wyrażała.
    -Pani Coquenard. Mój kuferek! - dokończył Portos!



    Weronika, Julia, Maja

    Historia Ktosia (Ala, Aurelia, Wowa)

    Ktoś zjawił się znikąd i od razu zaciekawił muszkieterów. Był jak oni odważny, bohaterski i zawsze gotowy do walki. Jednak lubił mówić, a właściwie robił to cały czas i często pakował się w kłopoty.
     -Cześć d 'Artagnan!-głośno krzyknął Ktoś.
     -Cześć!- przyjacielsko odpowiedział mu d 'Artagnan.-Musimy pomóc Portosowi! Kardynał go porwał-dodał.
     -Oczywiście, że mu pomożemy- powiedział Ktoś i razem udali się do przyjaciela.
      Kiedy byli na miejscu, Ktoś zapytał:
     - Co mam robić?
     - Ciiiiii...- szepnął d' Artagnan- mogą nas zauważyć.
     Było już za późno, Kardynał zbliżał się do Ktosia i d' Artagnana.
     -Dobrze- powiedział szybko d' Artagnan- Ty uwolnisz Portosa, a ja będę walczył wydał polecenie jak zawsze opanowany d' Artagnan.
     - Zgoda- powiedział wystraszony Ktoś. Po czym znalazł Portosa, a następnie uwolnił go. 
     - Zadanie wykonane!-pochwalił się.
     - Dobra robota- przyznał pełny podziwu d' Artagnan.
     Następnie Ktoś jak zwykle coś zauważył. Patrzył w kierunku wielkiej, czarnej, błyszczącej i niesamowitej rzeczy, która swym wyglądem przypominała potężną rurę ciągniętą na olbrzymich kołach, a następnie zaciekawiony zapytał:
     -A co to jest? Nie czekał na odpowiedź i ruszył w upatrzone miejsce.
     d' Artagnan zorientował się, że Ktoś biegnie w kierunku armaty i chcąc go zatrzymać zaniepokojony wrzasnął:
     -Stój! Stój! Uważaj! Nie idź tam! To armata!
     Było jednak za późno.  Armata wystrzeliła, a Ktoś... zginął. Jak potem się okazało poległ nie od kuli armatniej, lecz od miecza. Został zaatakowany przez ludzi Kardynała Richelieu. Muszkieterowie żałowali nowego kolegi.
     -Szkoda, on był fajny- smutno powiedział Portos.
     Następnie trzeba było pochować Ktosia. Muszkieterowie postanowili pochować go w tunelu, w którym będą go codziennie odwiedzać.



     
    FREE BLOG TEMPLATE BY DESIGNER BLOGS