Dawno pozostawili za sobą śpiew
ptaków. Dziewczyna prowadziła młodego Gaskończyka w głąb lasu.
Z początku droga była prosta, lecz im dalej zagłębiali się w
las, stawała się coraz bardziej kręta. W pewnym momencie gałęzie
zaczęły przeszkadzać im w dalszej wędrówce. Młoda dziewczyna
musiała świetnie znać okolicę, gdyż nie okazywała strachu.
Młody muszkieter, albo tak bardzo był w niej zakochany, albo był
tak głupi, szalony i odważny, aby nie zawrócić do bezpiecznego
miejsca.
W końcu śliczna niewiasta o długich blond włosach
przystanęła. Ukazał im się widok pięknej polany. Młody
muszkieter zdziwił się, że żaden dźwięk nie dochodził do jego
uszu, przez co wahał się: czy wejść, czy nie. Młoda kobieta
również była niepewna. Nagle usłyszeli trzask łamanej
gałęzi. Na polanę wbiegł jeleń. Był piękny, a jego widok nie zaskoczył dziewczyny. Raźno weszła na polanę, a dzielny
muszkieter podążył za nią.
-Co myślisz o służbie w Gwardii Pana des Essarts? - zapytała ukochana d'Artagnana.
- Wolałbym być muszkieterem, tak jak moi przyjaciele: Atos, Portos i Aramis – odpowiedział jej młody Gaskończyk.
- Czy podczas pobytu w Paryżu dorobiłeś się jakiś wrogów? - zapytała znienacka młodego mężczyznę Alana, gdyż tak nazywała się kochanka d'Artagnana.
-Tak! Jak się domyśliłaś? - młody bohater nie ukrywał zaskoczenia. - Ten człowiek to nikczemnik, a nazywa się Rochefort. To on podczas podróży ukradł mój list! - pieklił się młody mężczyzna. - To przez niego miałem stoczyć pojedynek z moimi późniejszymi przyjaciółmi – wykrzyczał d'Artagnan.
- Idę na spacer. Żegnaj. -
dopowiedziała dziewczyna, zostawiając młodego muszkietera sam na
sam z królem puszczy, który skubał trawę kilkanaście metrów od
chłopaka. - Zemszczę się na Twoim wrogu –
pomyślała, odchodząc.
***
Stworzono ją kilkadziesiąt
lat temu. Twórca jej był wybitnym artystą. Dziewczyna nie znała
jej historii. Znalazła ją przypadkiem na strychu karczmy, podczas
sprzątania. Kiedy założyła maskę na twarz, wiedziała, że stanie się
ważną częścią jej życia.
***
Tymczasem przed karczmą:
-Pan de Rochefort dziś przyjedzie
tą drogą około północy - opanowany głos zapewne należał do
dowódcy.
-Tak jest – uległy ton drugiego
wskazywał na niższy stopień.
-Muszę się pośpieszyć i zdobyć
szpadę, może okazać się bardzo przydatna – obaj nie zdający
sobie sprawy z tego mężczyźni byli podsłuchiwani przez młodą
kobietę.
***
W tym czasie zmęczony po całym dniu
Gaskończyk spał mocnym snem. Gdyby był czujniejszy, na pewno
zbudziłby się i uniemożliwił zamianę Alanie broni. Chłopak był
jednak na tyle zmęczony, że się nie obudził.
***
-Broń się de Rochefort
– pewny kobiecy głos zapowiadał zwycięstwo, kiedy pchnęła
szpadą celując prosto w serce, człowieka Kardynała.
-To ty... – zdziwił
się mężczyzna uskakując w bok.
Walka nie trwała długo
chwilę później hrabia zadał śmiertelne pchnięcie.
***
Czwórka przyjaciół
przybyła na miejsce niestety zbyt późno, znienawidzony wróg
d'Artagnana dawno odjechał. Muszkieterowie pochylili się nad
ciałem:
-Moja Alana... – łzy
pojawiły się na twarzy d'Artagnana.
-Pani de Chevreuse –
przeraził się Aramis.
-Hrabina de la Fere -
spokojna twarz Atosa nic nie wyrażała.
-Pani Coquenard. Mój
kuferek! - dokończył Portos!
Weronika, Julia, Maja