8 lat temu
,,Jestem dziwnym stworem z Baśnioboru" (Roksana)
poniedziałek, 9 listopada 2015
Witajcie!
Nazywam się Roxu. Jestem piękną driadą leśną. Mieszkam w drzewie i jestem duchem drzew. Driady nie tylko opiekują się drzewami, opiekują się jeszcze zwierzętami roślinami, ogólnie wszystkim co jest w lesie. Królestwo driad stoi na środku samego Baśnioboru, a inne drzewa (domy driad) stoją na około i stanowią las. Każda driada ma przypisane do siebie drzewo. Driady są niewidzialne chyba, że zdarzy się coś ważnego to wtedy stają się widzialne. Pewnego dnia w Baśnioborze gdy przechodziłam nazbierać jagody usłyszałam, że ktoś idzie, więc szybko pobiegłam do domu. To był jakiś chłopczyk który szedł ze świecą, bo była noc. Bardzo się go bałam, więc starałam się być cicho. Kiedy młodzieniec podszedł do mojego drzewa upuścił świece i moje drzewo stanęło w płomieniach. Nagle wyskoczyłam z drzewa i byłam bardzo zła na chłopca, ale potem bardzo go polubiłam. Ten chłopiec miał na imię Seth. Poszłam z chłopcem do mojego królestwa by lepiej poznał driady.
Potem poszliśmy do mojej kuzynki najady która pokazała nam piękne miejsce do zamieszkania. Seth miał siostrę Kendre która żyła w tym rezerwacie, ale miał też dziadka Stana Sorensona, babcie Ruth Sorenson, Dale'a swojego kumpla który jest w jego wieku i służącą nieśmiertelniczkę Lenę. Najada nazywała się Wera.
Seth i jego rodzina założyli dom tam gdzie poleciła im Wera. Seth i ja chodziliśmy codziennie do lasu, aż pewnego dnia Seth'a porwał jakiś dziwny stwór! Szukałam go wszędzie, ale go nie znalazłam, więc w końcu poszłam do wyroczni, która powiedziała mi, że Seth'a porwał Uki do swej jamy. Najszybciej jak mogłam udałam się tam.
C.D.N.
Golem
Dawno
temu w wakacjach. Ja skoczył szkolę, misie znudziło być w domu i
mama powiedziała. Ze pojadę do babci ja . Myślał ze ja z
rodzicami pojadę do morza.No co ta jest ciekawe ze babcia nie ma
internetu i telewizora.Mama powiedziała ze ja wiedziałem babcie
tylko raz i to było kiedy byłem mały. Mama zbierała zecy do
bagażnika auto karu. Nie wiedziałem gdzie mieszka babcia, tomu spytałem
mamę.Mama powiedziałam ze na wsi.Ja mówił co zile, na wsi
nie ma co robisz tam sam tylko kozy i krowy.Mama mówiła ze kiedyś
tez tam mieszkała. Ot powiedziała ze przyjechali my .
Babcia
ciekała na mi. Kiedy menie zobaczyła bulą zdewowana co ja est takim dorosłym. Ona mieszkała v małym domku. Mama powiedziała dowiedzeni i poechala. Ja mam na imię Janek, ale babcia zwie mnie Jan. Babcia gotowała obiad, mi się nudziło i ja poszedłem do lasu, tam było dużo drzew. Kiedy chodziłem zobaczyłem
pakunek, z niego wychodziły ryky. Otworzyłem go z nie go wyskoczył golem
.On cały bul wy trawie i dębach i krzakach .I miał szkure z gliny, trzy palce na ręnkah.
On się spytał
mnie:
- Kto ty?
- Ja Janek.
- A ja Cegła
golem.
- Sam inne
golemy ?
- Nie
wiedziałem .
- A co mi
robisz nie ma innyh Golemuf.
- Może
będziemy kolegami.
Koniec (Wowa)
niedziela, 8 listopada 2015
Był taki czas, że Kaczor Donald mieszkał w Baśnioborze na
skraju lasu. Jego mieszkanie było małe, ale przytulne. Kaczor bał się wychodzić
ze swojej posiadłości, ponieważ słyszał, że w lesie jest bardzo niebezpiecznie, mieszkają tam demony, ogry, satyry, trolle. Donald przyjaźnił się ze świnką,
lubili razem spędzać czas.
Pewnego ranka
zauważył, że świnki nie ma. Szukał jej bardzo długo, w końcu zrozumiał, że
świnka została porwana. Wiedział, że nie ma wyjścia, musi opuścić bezpieczne
mieszkanie. Wyruszył na poszukiwanie przyjaciela. Zabrał ze sobą zapas jedzenia
i małą poduszkę.
W lesie usłyszał dziwne dźwięki. Zadrżał. To
stado złych hien zbliżało się do niego. Zaczął uciekać najszybciej jak potrafił.
Nagle zobaczył wielką mysz, która machała do niego ręką i krzyczała: „Chodź za
mną”. Donald zatrzymał się. Mysz przedstawiła się: „Jestem Miki”. Kaczor odpowiedział:
„Jestem Donald. Proszę, pomóż mi odnaleźć przyjaciela”. Miki obiecała pomoc,
natychmiast zaczęła obmyślać trasę poszukiwań. Pomyślała, że najlepiej najpierw wyruszyć na
Górę Rozpaczy.
Rozpoczęli
żmudną wędrówkę. Kiedy już dotarli na miejsce, przeszukali całą górę i
wszystkie jaskinie, ale nie znaleźli świnki. Zobaczyli natomiast stado dzikich
trolli. Był wśród nich Neron, troll skalny, który posiada kamień jasnowidzenia.
Miał duże oczy i długi szary język. Jego skóra przypominała skórę węża.
Wiedzieli, że niedaleko jest jama, w której mieszka.
Zaczęli uciekać, jednak
z każdą chwilą tracili siły. Było niebezpiecznie, groźnie i przerażająco. Trolle złapały myszkę i związały sznurami. Na
szczęście miała ze sobą mały miecz, więc mogła uwolnić się z pułapki.
Miki powiedział:
„Chodźmy do wiedźmy Muriel i zapytajmy ją, gdzie jest świnka”. Muriel była
kiedyś żoną opiekuna Baśnioboru. Podobno była piękna. Teraz miała długie siwe
włosy, brakowało jej wielu zębów. Była chuda i pomarszczona. Wyglądała strasznie, można powiedzieć upiornie, koszmarnie.
W lesie Donald i
Miki zostali porwani przez kłusowników. Uratował ich pirat Franek, przyjaciel
myszki.
W końcu dotarli do chatki Muriel. Poprosili ją o pomoc.
Wiedźma kazała Donaldowi rozwiązać supełek. Kaczor wykonał zadanie. Wtedy
usłyszał: „Twój przyjaciel jest w domu”. Donald i Miki początkowo nie
uwierzyli, ale pomyśleli, że warto to sprawdzić. Wrócili do domu i zobaczyli…PANA ŚWINKĘ.
Donald bardzo się
ucieszył. Okazało się, że świnka po prostu poszła na grzyby.
Szczęśliwi zasiedli
do stołu i zjedli pyszną zupę grzybową. Długo rozmawiali, śmiali się i grali w karty.
Kaczor uświadomił
sobie, że nawet najciemniejszy las nie jest groźny, jeśli ma się przyjaciół.
Jakub
Gilo-szczur Remy, czyli jak Gilo-szczury poznały, co to przyjaźń
Cześć! Mam na imię Remy i jestem Gilo-szczurem. Mam duże niebieskie oczy, mięciutkie, długie czarne futerko oraz potężne, masywne czerwone skrzydła, na których mogę wysoko wznieść się w powietrze. Uwielbiam czynić zło, oraz zajadać pyszny ser - goudę wędzoną nadziewaną jajkiem, którą robi mój brat Ratatuj - wiem jestem żarłokiem ^-^ Jestem także bardzo silny, i potrafię zionąć ogniem - nie każdy z naszego gatunku to potrafi! Jednak nie zawsze wykorzystuję te moje umiejętności umiejętności do walki.
Mieszkam w tajemniczym lesie Baśnioborze, nikt o mnie nie wie. No może do dzisiaj... Właśnie dzisiaj zdarzyło się coś, dzięki czemu jest inaczej... Zresztą - opowiem Wam o tym! Zaczynajmy! Dzisiaj rano siedziałem sobie spokojnie w wielkim stosie liści pod starą topolą - to moja ulubiona kryjówka, i tak sobie spokojnie odpoczywałem, gdy nagle ktoś do mnie podszedł! Był on cały czerwony, olbrzymi i spozierał na mnie groźnie swoim wielkim oczyskiem. Z paszczy wystawały mu przerażające białe zębiska. Na głowie miał coś na kształt rogów - wyglądał strasznie. Przestraszyłem się go! Pomyślałem, że może szuka śniadania... (brrrr - te wielkie zęby, już widziałem jak łapie mnie nimi za moje wypielęgnowane i czyściutkie futerko) Po chwili jednak tajemniczy, ogromny, straszny stwór powiedział: cześć mały! Kim jesteś? Zgubiłeś się?
Właściwie z jego słów zapamiętałem tylko, że powiedział do mnie mały!!! Nikt nie może nazywać Gilo-szczurów małymi!!! - krzyknąłem oburzony. Odkopałem się szybko z liści topoli, zrobiłem się cały czerwony, nastroszyłem sierść się z całych sił, rozpostarłem skrzydła i już miałem ochotę uderzyć go z całej siły i zionąć na niego ogniem...
...Gdy nagle przerażający potwór powiedział: Nie gniewaj się! Po prostu jesteś uroczy!
Uroczy?! Nikt nigdy do mnie tak nie powiedział!!! - moje skrzydła aż złożyły się z wrażenia, a moja sierść opadła. W mojej rodzinie cały czas mówili, że jestem obrzydliwy niczym pies i wszyscy się mnie brzydzą, albo że jestem totalnym przeciwieństwem uroczego szczurka! Nikt wcześniej nie chciał ze mną rozmawiać. On musi zostać moim przyjacielem!!! - pomyślałem. Nikt nigdy nie powiedział do mnie czegoś tak miłego!
Wytrzepałem porządnie swoje czarne, lśniące futerko, rozłożyłem skrzydła. Trochę to się one mi uświniły i ubrudziły w tych liściach (muszę pomyśleć nad jakimś środkiem ochronnym do skrzydeł) i stanąłem ze słodką minką przed czerwonym stworem. Już się go nie bałem. Zapytałem więc odważnie: Zostaniesz moim przyjacielem? Jak masz na imię?Może masz ochotę pobawić się ze mną w powietrzne wyścigi? (a no tak nie masz skrzydeł... no ale może coś się wymyśli!) Czerwony stwór popatrzył na mnie jeszcze raz szeroko otwierając swoje wielkie oko i odpowiedział: mam na imię Diavollo. Bardzo chętnie pobawię się z Tobą (tylko najpierw zorganizuj mi skrzydła!). A Ty jak masz na imię? Myślałem, że Cię wystraszę swoim obrzydliwym, strasznym wyglądem i nie będziesz chciał się ze mną zaprzyjaźnić. Nie, nie wystraszyłeś mnie (skłamałem trochę), mam na imię Remy - powiedziałem nie przestając robić słodkiej minki. Lubisz bawić się w wyścigi? Jeśli tak, to tu masz proszę sztuczne skrzydła, i zaczynamy zabawę! Szkoda takiego pięknego dnia! Czerwony stwór uśmiechnął się szeroko. Rany - jakie on ma wielkie te zębiska! Zaczęliśmy zabawę. Całe popołudnie ścigaliśmy się, śmiejąc się i żartując. Dawno tak dobrze się nie bawiłem!
Dlatego jeszcze raz powiedziałem odważnie do Diavolla - zostań moim przyjacielem. On krzyknął tylko radośnie - bardzo chętnie, chcę być Twoim przyjacielem! Każdy, z kim chciałem się zaprzyjaźnić, uciekał przede mną myśląc, że chcę go zjeść! Heh - zaśmiałem się w myślach, bo przecież ja też tak pomyślałem.

Dlatego jeszcze raz powiedziałem odważnie do Diavolla - zostań moim przyjacielem. On krzyknął tylko radośnie - bardzo chętnie, chcę być Twoim przyjacielem! Każdy, z kim chciałem się zaprzyjaźnić, uciekał przede mną myśląc, że chcę go zjeść! Heh - zaśmiałem się w myślach, bo przecież ja też tak pomyślałem.
I właśnie dzięki tej przygodzie poznałem prawdziwą przyjaźń!
Czasem pozory mogą jednak bardzo mylić - dobrze jest najpierw kogoś poznać, zanim się go oceni!
Ratilove
Ratilove
Subskrybuj:
Posty (Atom)









