Opiekobot

sobota, 14 maja 2016

     Dzisiaj w moim poście chciałabym odnieść się do prezentacji wynalazku, który zaprezentowałam na języku polskim. Wynalazek ten nazwałam "Opiekobot". Jest to robot przeznaczony do zajmowania się zwierzętami domowymi, gdy ich właściciele nie mogą się nimi opiekować. Ten robot, dzięki swoim nowoczesnym funkcjom, może mieć zastosowanie w każdej rodzinie posiadającej pupila. Jest on bezpieczny dla dzieci i dla środowiska.
 Zapytacie jak działa? Oto krótki opis jego możliwości zacytowany z instrukcji:

"Opiekobot- robot, który całodobowo zapewni twojemu pupilowi opiekę. Odpowiednio zaprogramowany będzie karmił, poił, czesał, kąpał, a nawet wyprowadzał na spacer twojego słodkiego ulubieńca. Dostarczy mu również dużą porcję zabawy. Dzięki robotowi twój pupil nigdy nie będzie czuł się samotny".

     Wymyśliłam to urządzenie ponieważ w dzisiejszych czasach, kiedy tempo życia jest bardzo szybkie, a ludzie muszą dużo podróżować zawodowo, pojawiają się kłopoty ze znalezieniem opieki dla domowego zwierzaka. Wielu umieszcza swoich podopiecznych w hotelach dla zwierząt, co jest kosztowne   i mało komfortowe dla pupila. I tu pojawia się mój wynalazek - "Opiekobot" pozwoli zaoszczędzić pieniądze i uniknąć stresu, jaki przeżywa zwierzak, kiedy musi zmienić otoczenie. 
Inspiracją dla skonstruowania takiego wynalazku był dla mnie mój pies, którego nie chciałabym nigdy powierzyć opiece obcych ludzi. 
     Znalezienie pomysłu na wynalazek nie sprawiło mi żadnego kłopotu, wahałam się tylko przez chwile czy "Opiekobot" ma być w skórze smoka czy psa. Największym stresem natomiast było dla mnie  zaprezentowanie mojego wynalazku i przekonanie innych do jego przydatności. Bałam się, że zostanę wyśmiana przez słuchaczy. Nikt się jednak nie śmiał po moim wystąpieniu, więc mam nadzieję, że robot  spodobał się większości. Zwłaszcza, że do mojego projektu powstało wiele komentarzy i ciekawych  pytań. 
Najbardziej zaskoczyło i zastanowiło mnie pytanie Zuzi o to, czy nie boję się, że robot się zbuntuje. Przyznam, że wcześniej o tym nie myślałam, ale po sugestii Zuzi postanowiłam wprowadzić specjalny system zabezpieczeń dla mojego wynalazku.
       Sądzę, że mój wynalazek może podbić świat techniki i elektroniki, będzie też wielkim ułatwieniem w życiu każdej rodziny. 

Julia



Mój projekt

Wita Was Wojtek!



W zeszłym tygodniu nasza klasa pracowała nad projektem WYNALAZEK. Każdy z nas miał za zadanie wymyślić i narysować własny projekt urządzenia, maszyny lub gadżetu.
Po dłuższym zastanowieniu wymyśliłem elektryczny wózek inwalidzki.  Narysowałem rysunek techniczny, zrobiłem opis mojego wynalazku, proces jego produkcji i wdrażania. Wcześniej wymyśliłem też urządzenie do szydełkowania, które pomogłoby mnie i  moim kolegom na lekcji techniki. Ostatnio na technice zajmowaliśmy się właśnie szydełkowaniem! Uznałem jednak, że projekt wózka inwalidzkiego jest lepszy.
 Według mojego projektu urządzenie to  miałoby zastosowanie w szpitalach i codziennym życiu ludzi, którzy nie są w stanie poruszać się o własnych siłach. Mój wynalazek to szansa dla ludzi starszych, chorych, ofiar wypadków na swobodne, samodzielne przemieszczanie się i normalne funkcjonowanie.
 Największą trudność w projekcie sprawiła mi część plastyczna i dbałość o estetykę pracy, bo szczerze mówiąc, to jestem słabym plastykiem. Opis wszystkich części urządzenia też nie należał do łatwych.
Po zaprezentowaniu wszystkich wynalazków, klasa rozwiesiła na tablicy korkowej komentarze do wszystkich projektów. Komentarze zawierały też pytania dotyczące prezentacji i odpowiedzi na nie twórców wynalazków.
Nie było pytania, które byłoby szczególnie zaskakujące dla mnie. Pytania związane z moim wynalazkiem dotyczyły materiału, z którego wykonane są koła oraz kolorystyki wózka.
Komentarze kolegów i koleżanek do projektów były pozytywne i motywujące. Mnie spodobał się najbardziej ten, który był buźką J i został zaadresowany do całej klasy. Spodobał mi się dlatego, że był zgodny z prawdą, ponieważ wszystkie wynalazki zasługiwały na pozytywną ocenę.

           Na koniec chciałbym przedstawić kilka start-upowych rad:
1.       Zastanowić się nad oryginalnością projektu i nie przyzwyczajać się do pierwotnego pomysłu
2.     Zrobić reklamy produktu, zaistnieć w mediach społecznościowych, prasie , telewizji, radiu
3.       Należy podać niższą cenę od tej, którą proponuje konkurent
4.       Nawiązać współpracę z potencjalnymi odbiorcami produktu
5.       Założyć stronę internetową, na której można zamówić produkt
6.       Jeżeli to możliwe wypuścić produkt w wielu wariantach
7.       Należy być kreatywnym, innowacyjnym i chętnym do współpracy

          Z życzeniami powodzenia w realizowaniu projektów i stworzeniu wynalazku czy urządzenia, które podbije świat.



                                                                                                           Wojtek 

Mali goście

wtorek, 26 kwietnia 2016

Codziennie pod okno przychodzą do mnie tacy mali sprytni goście. Pierwszy raz kiedy je zobaczyłem wspinały się po ścianie domu. Trafiły do nas bo przyprowadziła ich mama. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem odbiła się od mojego okna w pokoju. Od tego momentu obserwuję kiedy przychodzi 24. 04. 2016 w niedziele nie zobaczyłem jej pod oknem tylko o godzinie 10.46 znalazłem ją martwą. Teraz przychodzą do nas dwie młode wiewióreczki i biegają po ścianach i nadal wyjadają karmę królikowi. Mam zamiar zrobić jakiś domek dla tych małych wiewiórów i dawać im tam pasze królika Romka.

Uratowałem Ptaka!

piątek, 1 kwietnia 2016

Wczoraj uratowaliśmy (ja z rodziną) ptaka, który utknął w kominie.

          Ale… zacznijmy od początku. Mój żółw Tuptuś poczuł wiosnę i chciał wyjść do ogrodu, więc wypuściliśmy go. Po kilku minutach, kiedy mój starszy brat wyszedł po Tuptusia, usłyszał dziwne dźwięki od strony metalowych drzwiczek od komina. Kiedy się o tym dowiedziałem, myślałem, że to mysz, ptak albo kuna. Tata ostrożnie otworzył małe, metalowe drzwiczki. Nie wiedzieliśmy, co może się w nich ukazać. Nic się nie działo. Kiedy zerknąłem do środka, zauważyłem biednego szpaka. „Jest cały w sadzy!” powiedziałem. Ptaszek w ogóle nie uciekał, musiał być oszołomiony.

          Kiedy mój brat ostrożnie wyciągnął ptaka, on się nie ruszał (był zbyt przestraszony). Włożyliśmy go do kartonowego pudełka, żeby go nakarmić i dać mu wody. Nie wiadomo, jak długo siedział w kominie. Delikatnie go pogłaskałem!


Niestety, ptak bał się i nie przyjął darów.
          Po tym incydencie  szpak długo chodził jeszcze po naszym ogrodzie, aż w końcu odleciał.  Myślę, że teraz żyje szczęśliwie wśród swojej „ptasiej rodziny”.

Wojtek

PS: Słaby ze mnie ornitolog, nie jestem pewien, czy to jest szpak.


 
FREE BLOG TEMPLATE BY DESIGNER BLOGS